Latawiec skonstruowali Chińczycy. Przed tysiącami lat kolorowe, unoszące się w powietrzu smoki były ozdobą wielkich uroczystości , w bitwach zaś przemieniały się w ziejące ogniem potwory mające wystraszyć wroga. Niewiele później, w odległej o tysiące kilometrów) od Państwa Środka Polinezji, rybacy używali latawców (o zupełnie odmiennych kształtach) do napędu lekkich łodzi.
Deska do pływania pojawiła się na Hawajach dziesiątki wieków temu, gdy tubylcy wykorzystywali do zjeżdżania po wielkich falach powalone przez wiatry pnie drzew. Jednak i w Chinach, i w Polinezji, i na Hawajach nie śniono nawet, że u schyłku XX wieku ktoś za pomocą systemu sznurków połączy deskę z latawcem i stworzy zupełnie nową zabawkę dla dużych i małych obojga płci: kitesurfing.
Zanim latawiec przymocowano do deski, na wodzie pojawiła się deska z żaglem, czyli windsurfing. Nowa zabawka zdobyła miliony entuzjastów. Przed kilku laty świat ponownie oszalał, gdy w miejsce żagla przytwierdzonego do deski SU 2 zajął umocowany na linach latawiec. Latawcowe szaleństwo kojarzące się początkowo z palmami, rafami koralowymi i ciepłymi morzami jest dyscypliną, którą można uprawia pod każdą szerokością geograficzną. Urok kitesurfingu polega na tym, że szaleć na desce można wtedy, gdy powierzchnia wody jest gładka jak stół, a wiatr ledwie wyczuwalny. Może być „tylko” dobra zabawą, ale też skrajnie ekstremalnym sportem. Od początku rozbudzał wyobraźnię i sprawiał, że jego fani łamali kolejne bariery. Swobodny lot kusi: wszyscy ekstremaliści chcą go spróbować. Zawodnicy uprawiający wakeboard (jazda akrobatyczna za motorówką) mają na wykonanie ewolucji 3 sekundy. Snowboardziści 4 sekundy, skok narciarski trwa 6 sekund. Kite’owy rekordzista przy sile wiatru około 8 stopni w skali Beauforta, podpięty na 40 – metrowych linkach do niewielkiego, zaledwie sześciometrowego latawca, wykonał 9 sekundowy lot. W tym czasie można przefrunąć dziesiątki metrów wyżej niż sięgają topy masztów stojących przy nabrzeżu jachtów lub wykonać niewykonalną w innych dyscyplinach serię tricków: salta, obroty w prawo i w lewo. Można nawet w powietrzu odpiąć deskę i założyć ja ponownie na nogi.
Żeglowanie z latawcem jest z jednej strony bardzo łatwe, a z drugiej strony na tyle niebezpieczne, że np. w Szwajcarii zabroniono uprawiania tej dyscypliny. Kitesurfing nie toleruje samouków. Często samodzielne próby opanowania latawca kończą się bowiem wleczeniem eksperymentatora przez nadbrzeżne krzaki lub wyniesieniem go daleko od brzegu, gdzie nagle straci ciąg i będzie wodował setki metrów od brzegu.
Dramatyczną przygodę z kitem przeżył Marek Kamiński. Polarnicy od dawna korzystali z pomocy wiatru w swych morderczych wędrówkach, ciężkie sanie mkną wtedy niemal z prędkością psiego zaprzęgu. Jednak jeśli ktoś nie posiadł w wystarczającym stopniu sztuki manewrowania latawcem, żywioł może mu zrobić krzywdę. Doświadczył tego nasz podróżnik: porwany i wleczony przez wiatr , o mały włos już na samym początku nie zakończył tragicznie wyprawy na biegun. Na szczęście gwałtowny poryw ucichł po kilku sekundach i przygoda skończyła się tylko potłuczeniami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here